Nr 4: Jak się otrząsam z paraliżu decyzyjnego?

Wstęp

Nie mogłam się zdecydować o czym napisać dzisiejszego newslettera. Może o sposobach na jesienną chandrę, albo o tym, że zarządzanie własną energią jest ważniejsze od planowania czasu, o tym jak unikam rzeczy niekomfortowych, mimo że wiem, że długoterminowo są dla mnie korzystne… To tylko część z pomysłów, które mi się kotłowały w głowie. I wtedy przyszło olśnienie – nie mogę się zdecydować, znowu, to o tym napiszę.

Rozwinięcie

Paraliż decyzyjny to paskudna przypadłość. Mam czas, mam różne opcje, a i tak nie jestem w stanie podjąć działania, bo samo zdecydowanie co właściwie robić jest zbyt przytłaczające.

Nie będę tu pisać o dużych decyzjach zmieniających życie, tylko o takich codziennych, marnujących czas i energię.

Macie czasem tak, że przez godzinę przeglądacie Netflixa, czy inny streaming i mimo, że na liście macie kilkadziesiąt tytułów, to i tak nie jesteście w stanie się zdecydować, co oglądać? A później robi się późno i jedyne co masz obejrzane to okładki filmów/seriali. Z mężem regularnie mamy ten problem, dlatego na różne sposoby próbowaliśmy go rozwiązać.

Najprostszy sposób to ograniczenie opcji. Można wybrać gatunek, motyw, reżysera, aktora, kraj, czy rok produkcji i na tej podstawie zmniejszać wybór. My robimy jeszcze co innego, to znaczy każde z nas wybiera po 3 filmy, zapisuję je z losowo przydzielonymi cyframi od 1 do 6, a potem rzucamy na zmianę kostką, aż oboje wyrzucimy tę samą liczbę. Czasem to trochę trwa, ale jest to spoko zabawa przy okazji. A jak chcemy szybko podjąć decyzję, to spośród tej szóstki na zmianę eliminujemy po jednym, aż wyłoni się zwycięzca. Robiliśmy też dni tematyczne. W zeszłym roku mieliśmy raz w tygodniu dzień z filmami o kosmitach, a w tym poniedziałek to był mój dzień, w którym musiałam wybrać film azjatycki, a środa to jego dzień, gdzie wybierał film z motywem morderstwa. Przez parę miesięcy całkiem dobrze nam się ten system utrzymywał. Ostatnio nieco się posypał, choć bardzo chętnie bym do tego rytmu i przewidywalności wróciła.

A propo przewidywalności – inny sposób na szybsze podjęcie działania to nie tylko ograniczanie opcji spośród, których się wybiera, ale ograniczenie ilości decyzji jako takich. Proste, co nie? Mniej decyzji, mniej zmęczenia. Np. ten newsletter. Już czwarty tydzień z rzędu wysyłam go w czwartek. I zdejmuje to ze mnie ciężar zastanawiania się, kiedy usiąść do pisania, bo decyzja żeby wysyłać w czwartki już jest podjęta.

Pomaga mi też zobowiązanie się względem innych ludzi. Jak mam robić coś tylko dla siebie to ciężej mi się na to zdecydować, Myśl o tym, że z kimś potem będę mogła o danej rzeczy pogadać, sprawia, że łatwiej mi się za nią zabrać.

Obecnie jesteśmy wystawieni na tak wiele różnych bodźców, każdy z nas ma różne obowiązki, problemy, czy cele. Dlatego wydaje mi się, że szukanie sposobów na oszczędzanie swojej uwagi, energii i czasu na rzeczy ważne jest mega potrzebne. A ułatwianie sobie podejmowania decyzji może być jedną z takich małych zmian, by poprawić sobie jakość życia 😉

Polecajka

Kiedy pisałam ten newsletter przypomniała mi się książka Cala Newporta „Praca głęboka. Jak odnieść sukces w świecie, w którym ciągle coś nas rozprasza”. Przeczytałam ją ponad 2 lata temu, a nadal do niej wracam myślami. Można w niej znaleźć teoretyczną i praktyczną wiedzę o tym jak pracować głęboko i dlaczego warto. Sporo się z niej nauczyłam jak działa uwaga i jak można to wykorzystać 😉

Zakończenie

Inspiracje:

własne niezdecydowanie z życia wzięte.

​

P.S. Jeśli któryś z tematów, o których wspomniałam we wstępie cię zainteresował, to możesz odpisać i dać znać który. Bardzo mi to ułatwi wybór na przyszły tydzień.

​​​

Ciekawśdzik

Wymyślony i narysowany przez moją przyjaciółkę, Agę.

Przeuroczy. Za jej zgodą tutaj wylądował.

​