Nr 6: Jak tanio poprawić sobie humor jesienią?
WstępNa dworze coraz chłodniej, dni coraz krótsze, sezon chorobowy w pełni. Jesień potrafi dać w kość. A że ostatnio różne dobijające rzeczy się dzieją wokół mnie, to tym bardziej szukam przeciwwagi, czegoś co poprawi mi nastrój i w tym newsletterze paroma przykładami się podzielę. RozwinięcieZacznijmy od typowo jesiennej przyjemności – zbierania kasztanów. Uwielbiam. Jak tylko znajdę błyszczący kasztan na chodniku, podnoszę i pakuję go do kieszeni. A później przekładam kilka między palcami. Są jak darmowe, antystresowe, twarde kuleczki. A czasem jak mam ich za dużo przy sobie, to zostawiam je w losowych miejscach po drodze na spacerze. Typowo jesieniarskie leżenie na kanapie pod kocem, czytając książkę, od czasu do czasu sącząc łyk ciepłej herbaty i wdychając opary świeczki zapachowej też ujdzie. A jak jeszcze mam książkę z biblioteki, albo taką, którą będę później omawiać z kumpelami w naszym mini klubie książki, to mam dodatkowe punkty satysfakcji. Łażenie po sklepach i oglądanie najróżniejszych halloweenowych i świątecznych ozdóbek (zdecydowanie za wcześnie na nie, ale jak już są, to też przyciągają wzrok) też sprawia mi frajdę. A jak zrobię sobie „no buy challenge” i wyjdę z niczym, bo przecież nie potrzebuję kolejnej pierdoły do domu, to oprócz nacieszenia oczu, portfel nie ubożeje. Jak jestem w towarzystwie, to fajnie też się wspólnie pozachwycać, albo pośmiać. Czasem robię zdjęcia tych śmiesznostek, z nadzieją że je później narysuję (o czym, oczywiście, zapominam po wyjściu ze sklepu). No dobra, czasem coś kupię. Jak jest coś ładnego z mopsem. Albo kotkiem. Albo czymś innym co w jakiś sposób zmiękczy moje serce i wywoła „spark joy” jak to mówi Marie Kondo i nie kosztuje milionów monet. A propo kupowania, to lubię też chodzić po antykwariatach i sklepach charytatywnych. Czasem można tam znaleźć perełki w niskich cenach. I mam poczucie, że robię się coś dobrego dla planety, kupując z drugiej ręki. Gdyby mnie tak nie irytowało kupowanie ciuchów, to lumpy też bym lubiła ;P Ostatnia porada (dla samej siebie, bo o tym zapominam), to rozejrzenie się po domu za nazbieranymi rzeczami do zrobienia i faktyczne używanie ich, np. kolorowanka kupiona pod wpływem impulsu (albo i 5 kolorowanek), puzzle, zestaw klocków Lego Wielkiej Fali Hokusaia, który dostałam na święta ze trzy lata temu i nadal czeka na złożenie, zestawy do haftu supełkowego (jeden nawet zaczęłam robić parę dni temu), czy tradycyjnego albo krzyżykowego. Miło zrobić coś co odkładało się tygodniami, miesiącami, latami. W końcu kupiło się te rzeczy dla przyjemności. Albo z ciekawości. Albo ktoś wybrał je z nadzieją, że miło spędzę przy nich czas. Warto zauważyć co już się ma, zanim rozproszy mnie kolejne, nowe świecidełko. PolecajkaDbajcie o odporność. Serio, polecam wszelkie sposoby zapobiegające choróbskom. Herbatę z imbirem. Wygrzewanie się. Aromaterapię. Cokolwiek lubicie, dobrze na was działa, ma właściwości prozdrowotne. Zasługujecie na spacery w jesiennym słońcu bez kataru i kichania. ZakończenieInspiracja to próba poprawy humoru sobie i wam 😉
|
