Nr 2: Czy można tworzyć w internecie bez prowadzenia mediów społecznościowych?

Wstęp

Wspomniałam ostatnio, że ten newsletter to dla mnie eksperyment. To znaczy, że mam pewną hipotezę, którą chcę przetestować w praktyce przez pewien czas, a później sprawdzić rezultaty. Właściwie to mam kilka hipotez do sprawdzenia. Np. czy jestem w stanie pisać regularnie w taki sposób, żeby inni chcieli to czytać.

Inna hipoteza dotyczy mediów społecznościowych. Czy można prowadzić newsletter i docierać do ludzi bez opierania się na mediach społecznościowych kontrolowanych przez big techy?

Rozwinięcie

Kiedyś kochałam korzystać z Instagrama. Jeszcze zanim dodano insta story i nie było wszędzie reklam. Wrzucałam sporo zdjęć, brałam udział w wyzwaniach, używałam mnóstwa hashtagów, poznałam kilka super osób. Teraz nadal z niego korzystam, ale nie mam już z tego przyjemności jak kiedyś. Prawie nie wrzucam własnych zdjęć, bo nie chcę karmić Mety swoimi danymi, przełączyłam konto na prywatne, głównie śledzę, co wrzucają inni i wymieniam się filmikami z najbliższymi. Na Instagramie nadal jest masa ludzi, którzy dzielą się świetnymi treściami. I to mnie tam jeszcze trzyma, mimo że platforma się zgównowaciła. Oczywiście, czasem daje się wciągnąć w bezmyślne scrollowanie i przeglądanie insta story za insta story. Mimo że zdaje sobie sprawę, że apka jest właśnie tak zbudowana, by zabierać jak najwięcej czasu i uwagi. Na tym właśnie zarabia – dowiadywaniu się jak najwięcej o tym co ludzi przyciąga i wyświetlaniu reklam na podstawie zebranych danych.

Zastanawiałam się, czy tworzyć nowe konto na IG dla newslettera. Kiedyś mówiło się, że jak nie ma cię na Facebooku, to nie istniejesz (btw, jestem nadal na Facebooku, ale głównie ze względu na to, że komunikuję się z ludźmi przez Messengera, najchętniej usunęłabym tam konto, gdyby nie to). Teraz musisz mieć stronę na Facebooku, konto na Instagramie, Youtube, Tiktok, X, itp. itd. Nie wystarczy mieć własną stronę www, trzeba się pokazywać na mediach społecznościowych, im częściej, tym lepiej. Tylko, że ja wcale nie chcę. Te wszystkie platformy mnie męczą. Nie chcę kombinować co zrobić, żeby algorytm łaskawie wyświetlił to co robię, ludziom, którzy mnie obserwują. Nie kręcą mnie trendy, które są popularne kilka chwil i znikają. Nie chcę być szumem w strumieniu treści, o których zapominasz, gdy przestajesz na nie patrzeć. Nie podobają mi się zasady rządzące tymi platformami i nie mam zamiaru grać w tę grę, bo jak dla mnie system jest zepsuty i wygrywają na nim tylko firmy, które te serwisy nadzorują.

Jedyna plarforma społecznościowa, na której czuję się komfortowo wrzucając swoje treści to Mastodon. Serio, co za ulga korzystać z apki, która: a) nie ma reklam b) pokazuje ci to, co śledzisz w chronologicznej kolejności, c) nie należy do żadnego big techa, który kombinuje jak wyciągnąć z ciebie kasę. Mastodon jest zdecentralizowany, to znaczy, że nie ma żadnego centralnego sterowania, składa się z wielu niezależnych serwerów, które mają prawo ustalać swoje własne zasady. I nieważne, który serwer wybierzesz, możesz komunikować się z ludźmi spoza niego. Możesz też w każdej chwili zaimportować swoje dane i przenieść się na inny serwer. Ja wybrałam mastodon.social, prowadzony przez firmę, która dba o Mastodona. Chociaż nawet na Mastodonie nie będę zakładać konta stricte pod newsletter, zostanę przy moim osobistym koncie i od czasu do czasu o newsletterze wspomnę pomiędzy innymi rzeczami.

Wiem, że utrudniam sobie życie. Jest to forma buntu przeciw temu jak wygląda nasza cyfrowa rzeczywistość.

Jeśli podoba ci się, o czym napisałam to zachęcam do podzielenia się tym z kimś, kogo też to może zainteresować. Nie przez insta story, czy inną platformę, tylko przez zwykłą rozmowę. Można zagaić tak: “Ej, jest taka naiwna laska, której wydaje się, że może tworzyć w internecie bez prowadzenia mediów społecznościowych, co o tym myślisz?”. Nie musisz dawać na mnie namiarów, po prostu to może być dla was ciekawa wspólna rozkmina na ile od tych apek jesteśmy uzależnieni.

Polecajki

Postanowiłam sobie, że w każdej wiadomości będę coś polecać. Ludzie osiągnęli tak wiele, dzięki przekazywaniu sobie informacji i budowaniu na tym, co zrobili inni przed nimi.

Pozycja do poczytania, książka “BÓGTECHY. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem” (link do lubimyczytac.pl) Sylwia Czubkowska – ile tu jest przykładów na to jak wielkie firmy budują swoją potęgę i jak jej nadużywają. Nic tylko się wkurwiać, na czym świat ten stoi 😀

Do posłuchania podcast Techstorie (link do Spotify, można też znaleźć na Youtube), którego Sylwia Czubkowska jest współprowadzącą, razem z Joanną Sosnowską. I jak sama nazwa wskazuje – dotyczy on technologii.

Ostatnia, dużo lżejsza, film “Trop” (angielski tytuł: Clue) (link do upflix.pl) z 1985, gdzie jedną z głównych ról ma Tim Curry, który niedawno zmarł. Jest to film oparty na grze planszowej Cluedo. Tej gdzie rozwiązuje zbrodnie wskazując kto zabił, gdzie i jakim narzędziem. Spoko komedyjka.

Zakończenie

Inspiracją do wpisu są:

  • “Gównowacenie” Cory Doctorowa, zwłaszcza fragmenty o tym, że jesteśmy zakładnikami platform internetowych
  • własne doświadczenia z korzystania z Instagrama, Facebooka, Linkedina, Mastodona i innych platform

Ciekawśdzik

Wymyślony i narysowany przez moją przyjaciółkę, Agę.

Przeuroczy. Za jej zgodą tutaj wylądował.